teatr +

Burzenie polskiego kościoła

panel dyskusyjny

Zapraszamy do udziału w panelu dyskusyjnym Burzenie polskiego kościoła w poniedziałek,
1 kwietnia o godz.18.00 w Małej Sali. WSTĘP WOLNY

Kanwą rozmowy będzie książka Piotra Augustyniaka, pt. Wyspiański. Burzenie polskiego kościoła, która ukazała się niedawno staraniem Wydawnictwa Znak. Zapraszamy na dyskusję o współczesnej Polsce, o jej przekleństwie i jej potencjale. Zapytamy o nasze uwikłanie w tragiczną przeszłość; o ciążące na nas narodowe traumy i ścigające nas upiory; o postromantyczne kody kulturowe, które pogrążają nas w zbiorowym szaleństwie; o energię życia, którą marnotrawimy, lecz która uparcie próbuje doprowadzić nas do społecznego przebudzenia.


Panelistami będą: Kazimiera Szczuka, dziennikarka, krytyczka literacka, aktywistka polityczna, Leszek Jażdżewski, redaktor Liberté, Piotr Augustyniak, filozof, eseista i tłumacz. Prowadzenie Michał Olszewski, redaktor naczelny krakowskiej Gazety Wyborczej.


Pierwsza edycja panelu zainspirowanego książką Wyspiański. Burzenie polskiego kościoła odbyła się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Tym samym Teatr Nowy w roku jubileuszowym powraca do bliskiej współpracy z krakowskim teatrem, zainicjowanej przez Kazimierza Dejmka w 1977 r. a polegającej m.in. na wymiennej prezentacji przedstawień.


Nota redakcyjna:
Czy patrzymy dziś na społeczne przebudzenie Polaków? Tak zwana dobra zmiana wywołała erupcję stłumionej energii i wzmożenie tożsamościowej aktywności. Wciąż jednak nie możemy wyzwolić się z oków trywialnego romantyzmu. Dlaczego nie potrafimy zburzyć kościoła skamieniałej myśli, tradycji i historii?

Stanisław Wyspiański pomaga nam naprawdę powstać z kolan. W Wyzwoleniu nazywa nasze lęki, uprzedzenia i absurdalne zachowania, które hamują rozwój społeczny i skazują nas na stagnację. Piotr Augustyniak udowadnia, że uniwersalna myśl Wyspiańskiego może stać się remedium na społeczny impas.


Fragment zakończenia książki:
Dzielimy się i kłócimy ze sobą. Krzyczymy „Polska, Polska, Polska” lub zaklinamy się nawzajem, aby nigdy nie wypowiadać słowa „Polska”. Padamy na kolana lub z dumą wstajemy z kolan. Kultywujemy narodowe mity lub z furią na nie napadamy. Jesteśmy pragmatyczni albo patetyczni, konfrontacyjni albo koncyliacyjni, prawicowi albo lewicowi. Tymczasem w wizji Wyspiańskiego te różnice są chwilowe i pozorne. Wszystko to bowiem są sposoby, za pomocą których niby marionetkami steruje nami jeden i ten sam narodowy żywioł.