spektakle

Dogville

| Lars von Trier

Monika Buchowiec, fot. Magda Hueckel 
przekład:
Jacek Kaduczak
adaptacja:
Christian Lollike
reżyseria:
Marcin Liber
dramaturgia::
Michał Kmiecik
scenografia:
Mirek Kaczmarek
kostiumy:
grupa MIXER
muzyka:
Filip Kaniecki
asystent reżysera:
Bartosz Turzyński
inspicjentka:
Agnieszka Choińska
prapremiera:
2 kwietnia 2016 r., Duża Sala
występują:
Monika Buchowiec, Mirosława Olbińska, Kamila Salwerowicz, Joanna Król (gościnnie), Delfina Wilkońska (gościnnie), Wojciech Droszczyński, Tomasz Kubiatowicz, Piotr Seweryński, Sławomir Sulej, Bartosz Turzyński, Michał Bieliński (gościnnie), Dymitr Hołówko (gościnnie), Adam Kupaj (gościnnie)

Statyści: Agnieszka Choińska, Piotr Bruszewski, Mariusz Majak, Grzegorz Pawłowski, Adam Sobczyński

 

„Oto smutna opowieść o mieście zwanym Dogville” – od tych słów zaczyna się scenariusz najbardziej przejmującego filmu w dorobku Larsa von Triera, jednego z najwybitniejszych europejskich reżyserów przełomu XX i XXI wieku. Ale Dogville to coś więcej niż początek amerykańskiej trylogii wielkiego Duńczyka. To historia o wsobnej wspólnocie, zamkniętej na rzeczywistość, która ją otacza.

 

„Mieszkańcy Dogville mają problem z akceptacją”, jak twierdzi lokalny filozof, Tom Edison. Jak zachowają się, gdy w ich miasteczku zjawi się szukająca schronienia uciekinierka Grace? Czy mieszkańcy Dogville wzniosą się na wyżyny humanizmu, czy raczej będą wykorzystywać swoją uprzywilejowaną sytuację?

 

Filmem Dogville z 2003 roku Lars von Trier zainicjował swoją osobistą walkę przeciw Stanom Zjednoczonym i ich mitologii. Dziś, w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, przy pomocy Dogville w reżyserii Marcina Libera, znanego łódzkiej publiczności reżysera Antygony, zadajemy pytania o siłę polskiej wspólnoty narodowej, o społeczną psychologię i o wartości, które nami kierują, tak jako zbiorowością, jak i w naszych indywidualnych wyborach.

 

Dogville to wielka metafora o cechach moralitetu. W swoim ponadczasowym scenariuszu Lars von Trier w zgoła Shakespearowskim geście podstawia lustro rzeczywistości. Dzięki adaptacji Christiana Lollike historia przestawiona w Dogville uniwersalizuje się. Zamiast zajmować się korzeniami amerykańskiej demokracji, pytamy o miejsce, w którym znajdujemy się my, Polacy, w dwadzieścia siedem lat po upadku komunizmu. Jak radzimy sobie z wyzwaniami, które stawia nam współczesność? Jak my, jako społeczeństwo, poradzimy sobie ze zobowiązaniami, które ciążą na nas jako na Europejczykach? Jak zachowamy się wobec tych, którzy pukają do drzwi Twierdzy Europa? Dogville nie daje odpowiedzi. Zadaje pytania fundamentalne dla nas jako wspólnoty w tych wyjątkowo niepewnych czasach.

 

„Jeśli jest gdziekolwiek miasto, bez którego byłoby lepiej na świecie, to jest to miasto".

Lars von Trier, Dogville, adaptacja Christian Lollike, tłumaczenie Jacek Kaduczak

 

 

Moim zdaniem Dogville to jedno z najwspanialszych dzieł w historii kinematografii. Opowieść jest, delikatnie mówiąc, okrutna, a forma (…) oryginalna: wykorzystuje (…) dziecięcy, zabawowy, bardzo teatralny sposób narracji. Pojawia się więc pytanie, czy ten sposób będzie równie oryginalny na scenie, czy (…) połączenie teatralności i kamery filmowej sprawia, że film jest tak bardzo oryginalny? Na to pytanie można odpowiedzieć analizując tekst i zastanawiając się, czy tę samą historię można opowiedzieć na więcej niż jeden sposób. Moim zdaniem można.

Tekst jest alegorią sposobu, w jaki ludzkość traktuje moralność, idealizm, współczucie i miłosierdzie, zasługuje więc on nie tylko na to, żeby o tym mówić, ale i wciąż na nowo kwestionować. W mojej wersji starałem się umożliwić reżyserom teatralnym grę z możliwościami, jakie daje teatr (…). Przede wszystkim dokładne odwzorowanie filmu nie byłoby ani specjalnie interesujące, ani w ogóle możliwe. (…)

Krótko mówiąc, starałem się oddzielić tekst od filmu i pozwolić reżyserom teatralnym na opowiedzenie swojej własnej wersji Dogville. Oczywiście wersja teatralna bazuje na scenariuszu filmowym, ale Lars von Trier i Zentropa byli tak mili, że pozwolili mi wykorzystać wcześniejsze wersje scenariusza, które powstały po duńsku. To pozwoliło mi na dodanie fragmentów tekstu i scen, które zostały wycięte z ostatecznej wersji filmu lub pokazane wyłącznie w formie wizualnej.

 

Christian Lollike, grudzień 2003 roku

 

Przedstawienie dla widzów powyżej 18 roku życia.

Przedstawienie trwa 2 godziny bez przerwy.

 

Nagrody:
 Złota Maska za najlepszą rolę żeńską w sezonie 2015/2016 dla Moniki Buchowiec za rolę Grace

• Złota Maska za najlepszą scenografię w sezonie 2015/2016 dla Mirka Kaczmarka

 

 

***

To jedno z najlepszych przedstawień pokazywanych w ostatnich latach na łódzkich scenach. Dogville Marcina Libera umiejętnie łączy nowoczesne środki wyrazu z tradycyjnie skonstruowaną dramaturgią, by postawić ważne pytania o przyczyny zła, otwartość na innych i o tożsamość grupy. Czy rację miał przywoływany w programie sztuki Rene Girard, pisząc o budowaniu poczucia wspólnoty na okrucieństwie wobec kozła ofiarnego?

 

/ Piotr Grobliński, e-kalejdoskop.pl, 7 kwietnia 2016

 

***

To jedna z bardziej udanych premier tego sezonu w Łodzi i artystyczne antypody wobec „Antygony” Libera z 2013 roku. Ograniczenie środków (nawet scenografia Mirka Kaczmarka jest tylko duża, nie rozbuchana) przy spotęgowaniu emocjonalnego napięcia i dusznej atmosfery. Klarownie pokazany jest napędzający się mechanizm przemocy wobec jednostki uzależnionej od wspólnoty. (...)
Bo „Dogville” mówi o nas tu i teraz tak, jak każda realizacja np. Szekspira, poczyniona nie tylko w celach estetycznych. Jak każdy czas ma swego Szekspira, tak ma swoje Dogville.
 
***

 Opowiedziana przez Marcina Libera „smutna opowieść o mieście zwanym Dogville" długo nie daje o sobie zapomnieć. To dobry, mocny spektakl, który można odczytać jako ostrzeżenie.

(...)

"Dogville" odsłania smutną prawdę o człowieku - okazane dobro prowokuje tylko do tego, żeby wykorzystać bliźniego. Ale czy podważa to sens ofiary? W finałowej rozmowie ojciec (nazwany tu, za Nietzschem, Wielkim Człowiekiem) próbuje przekonać Grace, że łaskę należy okazywać "wtedy, kiedy jest na to czas". Potem pozostaje już tylko kara - tak dotkliwa, żeby była pewność, że nie powstanie już nigdy żadne inne Dogville. U von Triera Grace nie nadstawi już policzka, zrozumie, że jest winna mieszkańcom Dogville "oko za oko". Liber wchodzi z tym zakończeniem w dialog. Scena krwawej jatki w miasteczku poprzedza rozmowę, jakby była tylko cytatem z filmu. Czy dojdzie do zemsty? Reżyser pozostawia pytanie w zawieszeniu. Wszyscy musimy je sobie zadać. Pies nie jest jeszcze pogrzebany.