Śledź nas na:

Maryna, ale który?

Autor: Katarzyna Jasińska, wieloletni kierownik literacki Teatru Nowego
25 marca 2019

Sezon 1984/85 w Teatrze Nowym kończyła premiera Porwania Sabinek, pełnej wdzięku farsy muzycznej braci Schönthanów, przetłumaczonej i zaadaptowanej do potrzeb sceny przez Juliana Tuwima. Reżyserem tego przedstawienia była nieoceniona Maria Kaniewska, wyśmienita aktorka, dziekan Wydziału Aktorskiego PWSFTiT, reżyser filmowy. Debiutowała na scenie jeszcze przed II wojną światową i znała doskonale specyficzny urok wędrownych trup teatralnych grywających wszędzie gdzie się dało, byle by publiczność zapłaciła za bilety.

Głównymi bohaterami Porwania Sabinek są: Paweł Owidowicz, profesor łaciny a zarazem bardzo roztargniony miłośnik Melpomeny i Leonard Strzyga-Strzycki, dyrektor wędrownej trupy. Profesora grał Józef Zbiróg a dyrektora teatru – Ludwik Benoit.

Zbliża się termin premiery, zaczęły się próby generalne. Podczas ostatniej, zdaniem wielu najważniejszej próby, na proscenium dialog prowadzą panowie Zbiróg i Benoit. Nagle zapada cisza. Aktorzy patrzą wymownie jeden na drugiego. Zza kulis dobiega szept podrzucającej tekst Maryny Pilarskiej. Raz, drugi… Za trzecim razem Maryna krzyczy tak głośno, że słychać ją aż na widowni. Znowu nic. W końcu Ben odwraca się w stronę kulisy gdzie siedzi suflerka i mówi: No dobrze Maryna! … ale który to mówi…

Opowiedz swoją prywatną historię

Wypełnij poniższy formularz, aby opowiedzieć nam i innym swoją historię. Pamiętaj aby wypełnić wszystkie pola! Dostaniesz powiadomienie, jeżeli historia zostanie przez nas opublikowana.

Pozostało znaków:

Chcesz inaczej opowiedzieć swoją historię?

Zadzwoń do nas
42 632 78 55
Odwiedź nas na miejscu:
ul. Zachodnia 93,
90-402 Łódź

Partnerzy akcji

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia wygody przy korzystaniu z pełnej funkcjonalności. Warunki przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.